Życie rodzinne

Miłość największa ściema współczesnych czasów?

Im jesteśmy starsze, tym łatwiej o rozczarowanie. Poziom rozgoryczenia rośnie wprost proporcjonalnie do doświadczeń. Wzmaga w nas radykalizm, pojawiają się prawdy o zakłamaniu świata, w które z całą mocą wierzymy i umacniamy je w sobie. Jednym z objawów tego, co spotyka nas w życiu, jest stanowcze odrzucenie miłości. Widząc i doświadczając zbyt wiele, nie wierzymy po prostu w szczerość uczuć. A „i nie opuszczę cię aż do śmierci” traktujemy jak nieśmieszny żart. Dlaczego miłość stała się dla nas jedną z największych ściem? Czy współczesny świat nie jest gotowy na prawdziwą i jednocześnie wymagającą miłość?

Miłość największa ściema współczesnych czasów?

Liczy się zysk?

Miłość kiedyś nie była potrzebna. Małżeństwo było bowiem kontraktem. O związku dwóch osób decydowali rodzice. Im wyżej postawiona kobieta czy mężczyzna tym większa odpowiedzialność wynikająca z decyzji na ten temat. Coś było za coś.

Wartość kobiety podkreślał posag, a mężczyzny możliwości utrzymania rodziny. Nie było mezaliansów. Skandal obyczajowy potrafił zniszczyć całe rodziny, więc mało kto świadomie się decydował na łamanie reguł. Co najwyżej wybierano podwójne życie – jedno dla świata, a drugie dla siebie. Jednak taka możliwość grania na dwie strony co do zasady należało się najzamożniejszym. Ubogi zawsze dwa razy tracił, dlatego nie miał
innej opcji, jak zaakceptować los, który mu pisany.

Paradoksalnie, gdy tak bliżej się temu przyjrzeć niewiele zmieniło się dzisiaj. Teorie dotyczące związków mówią bowiem jedno – dobieramy się na podstawie podobieństw.

Innymi słowy ludzie mający podobne wartości, oczekiwania i cele wiążą się ze sobą. Wybieramy partnera z podobnej warstwy społecznej, z podobnym wykształceniem i o podobnym stopniu zamożności. Relacja z nim trwa póki dwóm stronom to się opłaca.

Oczywiście chwile trudne, momenty zwątpienia i braku wsparcia z jednej strony można przetrwać, z drugiej nie mogą trwać zbyt długo, bo wtedy związek się kończy. Jeśli odpowiedzialność za codzienność spoczywa zbyt długo na barkach jednej osoby, to ta druga zaczyna się buntować. Jest jej zbyt ciężko i dopomina się o swoje. Jeśli jej wołanie
pozostaje bez odpowiedzi, związek się rozpada. Nawet jeśli wcześniej żarliwie obiecano sobie miłość po grób. Nietrudno to zrozumieć. Życie mamy jedno i mało kto zdecyduje się na trwanie w małżeństwie, które nie przynosi satysfakcji.

Naiwnością jest wierzyć, że kochamy za nic. Bo nie kochamy za nic. Przynajmniej nie partnera życiowego (miłość bezwarunkowa powinna dotyczyć dzieci). Kochamy go za to, jaki jest. I wybieramy na życiowego partnera osobę, która nam po prostu pasuje.

Jestem póki mi się opłaca?

Niektóre kobiety uważają, że stały związek, zamieszkanie razem, czy małżeństwo pozwala odetchnąć z ulgą. Zresztą mężczyźni też wpadają w podobną pułapkę. W myśl zasady – zaklepana/zaklepany, jest mój/jest moja, mogę odpuścić.

Niestety nic bardziej mylnego. To usypianie czujności w związku prowadzi do wielu przykrych konsekwencji, które prędzej czy później mają dramatyczny finał. Bo licho nie śpi.
Niestety.

W budowaniu relacji często towarzyszy nam wyrachowanie, liczenie tego, co nam się opłaca, a co niekoniecznie. Zwracamy uwagę na korzyści. I kiedy bilans strat jest zbyt wysoki w kontekście zysków, to żadna miłość, zauroczenie, pokrewieństwo dusz mogą nie wystarczyć.

Miłość to dla wielu tylko przykrywka. Coś, co pozwala zamglić oczy, uśpić czujność. Dać się wykorzystać. Dla wielu miłość jest tylko koktajlem emocjonalnym, który niestety działa tylko przez chwilę.

Miłość to ściema?

Prawdziwa miłość jest jak perła. To niezmiernie rzadka zdobycz. W swej najlepszej wersji przynosi ukojenie, spokój, zrozumienie, daje najlepsze warunki do wzrostu i do zmiany na lepsze. Dzisiaj jest niestety najczęściej festiwalem próżności, przedmiotowego traktowania drugiej osoby. Ciągłym polowaniem, poszukiwaniem lepszej opcji i odrzucenia bardzo szybko tego, co choćby w minimalnym stopniu się psuje.

Dojrzałość i mądre podejście jednej osoby nie wystarczy. Potrzeba starań dwóch osób. I to takich, które nie zmniejszają się wraz z czasem, ale reagują na zmiany, którym podlega każde uczucie. To jak czuwanie przy ognisku, w każdą pogodę. Nawet wtedy, kiedy leje  deszcz i ogień gaśnie.

Miłość nie jest prosta. Najczęściej wymaga zbyt dużo. I dlatego przegrywamy. Bo nie da się kochać za dwoje. A to sprawia, że stajemy się bezradne i zgorzkniałe. Łatwiej wtedy przyjąć, że miłość to ściema. Bo zdarza się tak rzadko, że nie ma co na nią liczyć. Nie wierzymy po prostu, że będziemy miały aż takie szczęście.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *