Romans po 50 – to najlepszy czas, jeśli chcesz

Niektórzy twierdzą, że życie jest czarno-białe. Niestety  lub “stety”, ale nie jest. Ma mnóstwo odcieni szarości. Dlatego coś, co wydaje się nam poza zasięgiem czy niemożliwe do zaakceptowania w pewnych warunkach po prostu się zdarza. Tak, jak na przykład romans po 50. Komu się przydarza i co niesie? I czy warto?

Romans po 50 to nie zawsze skok w bok

Choć romans przez wielu kojarzony jest związkiem miłosnym stanowiącym zagrożenia dla stałego związku/małżeństwa to nie zawsze rozumiany jest w ten sposób. Według słownika języka polskiego, romans to: “związek miłosny dwojga ludzi, którzy nie są parą małżeńska”. Innymi słowy w romans mogą wdać się osoby wolne, single.

Nie zawsze romans oznacza skok w bok.

romans po 50

Odkryć siebie na nowo

Nic tak nie dodaje energii i nie odmładza jak…miłość, a właściwie zauroczenie. Motyle w brzuchu i możliwość przeżycia czegoś nowego to pokarm dla ciała i duszy. Sprawia, że znowu czujemy się paniami życia. Wyzwolone, pozytywnie nakręcone, uśmiechnięte. Chce się nam więcej i z nadzieją patrzymy na przyszłość. To potężna dawka optymizmu, pozytywnych wibracji i szczęścia.

Mieszanka hormonów, która przy okazji romansu się wydziela, działa na każdego jak narkotyk. Jesteśmy w całkiem innym stanie, pobudzone, odbieramy rzeczywistość intensywniej. Jesteśmy nastawione po prostu na przyjemność. Nasze ciało, często wygłodniałe, przyjmuje bliskość drugiej osoby. Wydziela się oksytocyna – hormon przywiązania. Cała biologia pożądania pozytywnie wpływa na nasze ciała. Włosy lśnią, skóra wygląda na bardziej napiętą, pobudzone krążenie sprawia, że wyglądamy zdrowiej. Niby nic się nie zmienia, a jednak dzieje się tak wiele.

Odkryć przyjemność na nowo

Romans po 50 to doskonała okazja, by odkryć własne ciało na nowo. Poczuć ponownie to, czego być może nam brakowało lub za czym tęskniłyśmy, a nawet nie zdawałyśmy sobie z tego sprawy.

To, czego bowiem doświadczyłyśmy nikt nam nie zabierze. Jest co wspominać, o czym myśleć. Tym bardziej, że teraz bycie razem jest prostsze, nie ma zazwyczaj strachu przed ciążą, można otworzyć się bardziej, co dla wielu kobiet działa wyzwalająco.

To przynosi naprawdę wiele korzyści. Więc dlaczego nie?

Trochę inaczej wygląda kwestia romansu, gdy jesteśmy w stałych związkach. Liberalni psycholodzy mówią, żeby w razie ogromnej chęci przeżycia czegoś nowego, zrobić to, ale nie obarczać stałego partnera i nigdy o tym mu nie mówić, żeby go nie ranić. Przeżycia i doświadczenia z romansu natomiast wykorzystać do wzmacniania swojego związku. Choć to nie najlepszy sposób, bywa, że romans po 50 jest powodem rozpadu długoletniego związku…Tak też się zdarza, ale to już temat na inny artykuł.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *