Już nieważne, ile kończysz lat, skoro każdego dnia zaczynasz żyć na nowo

Wiek to tylko liczba. Gdy to sobie uświadamiasz, coraz mniej skupiasz się na tym, ile właśnie kończysz lat…

Dlaczego?

Urodziny nie są już czasem, gdy coś kończysz, ale momentem, gdy zaczynasz. Na nowo cieszyć się życiem, chwytać piękne chwile, mówić bliskim, jak bardzo ich kochasz, skupiać się na sobie – by kochać się mądrze i wyciskać z codzienności wszystko to, co Ci życie oferuje. Nowe początki niekoniecznie wypadają w magiczny pod wieloma względami dzień urodzin, ale zdarzają się dużo częściej. Widzisz je każdego dnia w szansach od losu i w pięknie otaczającego świata. Już nie chcesz bowiem tracić ani jednego dnia. Już nie odkładasz życia na później… Szampana możesz wypić nawet dziś. Bez okazji. Nie potrzebujesz czekać do urodzin…I to jest piękne! Bo taka radość z życia góry przenosi!

Middle age woman wearing heart sunglasses terrified and nervous expressing anxiety and panic gesture, overwhelmed

Ile ja właściwie mam lat?

Czasami możesz mieć wątpliwości, ile właściwie masz lat. Dlatego musisz się zastanowić. Gdy Cię pytają, na przykład w gabinecie lekarskim, musisz się zastanowić. Minie kilka sekund aż…policzysz. A no tak, tyle i tyle…

Skąd to zawahanie?

Bo już dawno temu przestałaś liczyć. Nie wiadomo, kiedy to się stało. Być może wtedy, kiedy uznałaś, że lepiej żyć niż liczyć? Poza tym jakie to ma znaczenie, ile kończysz lat, skoro każdego dnia tak wiele rzeczy zaczynasz?

Czy to znaczy, że nie lubisz swoich urodzin?
Wprost przeciwnie.

Po prostu trochę inaczej do nich podchodzisz. To już nie czas wielkiej nostalgii, refleksji i ukrywanego smutku. To po prostu kolejna okazja do świętowania- tego, jak piękne jest życie.

Nie ma znaczenia, ile masz lat

„Bo jakie znaczenie ma to, ile mam lat, jeśli czuję, że żyję na całego? Jeśli realizuję swoje marzenia ? Jeśli mam odwagę robić to, co chcę? Jeśli potrafię się cieszyć chwilą? Jeśli to, co robię daje wartość innym ludziom? Jeśli jestem szczęśliwa i nie żałuję żadnego z moich błędów?
Postanawiam od tej pory nie tracić czasu na liczenie, ile to lat kończę w tym roku. Bo nic nie kończę. Ja ciągle zaczynam”. Violetta

To Violetta zainspirowała mnie do napisania tego wpisu. Jedna z kobiet na grupie Kobietapo50. Bardzo celnie oddała to, o czym wiele z nas myśli.

„Zaczynam myśleć o kolejnych marzeniach, bo te, co miałam już spełniłam.
Zaczynam dzień z uśmiechem i ekscytacją, co też ciekawego się dzisiaj wydarzy. Zaczynam butelkę wina z wdzięcznością, że mam z kim się nią delektować.
Zaczynam …. żyć każdego dnia od nowa. I ciągle czegoś się uczę.
I ciągle coś świętuję. Ale nie są to kolejne urodziny. To ciągle nowe sytuacje, które pokazują mi, jak wspaniale jest korzystać z możliwości, jakie daje nam życie. Jak odwaga na eksperymentowanie owocuje niespodziewanymi profitami”.

Każdy dzień po 50, a tak naprawdę wtedy, kiedy uzmysłowisz sobie, jak wartościowe i piękne jest życie, to ciągły początek, niekończąca się przygoda, która wciąga, jak najlepszy serial. Przebierasz nogami, bo nie możesz doczekać, co będzie dalej. Szczerzysz się z bananem na twarzy, choć inni patrzą na Ciebie dziwnie, nie rozumiejąc, co Ci się stało. Skąd ta radość? Tymczasem to naprawdę proste. W końcu pokochałaś siebie i życie, które przecież jest pięknym darem. I to odmieniło Cię w 100%!

Teraz czuję, że żyję…

Po prostu trzeba żyć. Zbyt często skupiamy się na tym, ile mamy lat, myśląc o tym, co minęło i czego nie udało się nam osiągnąć.

Z czasem mądrość życiowa pozwala nam jednak docenić piękno życia, w każdym wydaniu – wszystkie dobre i złe momenty, przeżywając je w całej rozciągłości. Przyzwolenie sobie na każdą emocję, sprawia, że po wyrażeniu tego, co czujemy, stajemy się wolne, czyste i gotowe na nowe wyzwania.

„Teraz dopiero czuję, że żyje i kocham tak jak chce” Beata

One thought on “Już nieważne, ile kończysz lat, skoro każdego dnia zaczynasz żyć na nowo

  • 16 października, 2021 o 7:07 pm
    Permalink

    Zgadzam się w 100%, lepiej żyć niż liczyć. Grubo po 50-tce zostawiłam dom, dorosłe już dzieci i pracę, która kompletnie mnie nie satysfakcjonowała ale też ludzi, którzy się zatrzymali na pewnym etapie życia nie oczekując już niczego więcej. Wymyśliłam sobie “workaway” z biletem w jedną stronę. Zawsze uwielbiałam samotne odkrywanie zakątków świata, nieoczywistych dla przeciętnego turysty dlatego pomyślałam, że podróżowanie połączone z pracą i życie z lokalsami to coś dla mnie. Nawet przez moment nie pomyślałam, że to nie dla mnie, bo jestem za stara. To właśnie tu i teraz jest ten czas kiedy mogłam to zrobić. Właśnie jestem w Toskanii, którą znałam tylko z filmów i TV. Można powiedzieć, że marzenia się spełniają ale jeżeli nie podejmiesz decyzji, nie weźmiesz spraw w swoje ręce i nie wyruszysz w podróż, marzenia pozostaną tylko marzeniami, obojętnie o czym myślisz i czego pragniesz. Ja już szukam kolejnych hostów ( gospodarzy ), tym razem na południu Hiszpanii a potem na Kanarach i dalej , gdzie przyszłość i życie mnie zaprowadzi:).
    Życzę każdej z Was, żeby nie oglądała się na innych, nie patrzyła w przeszłość a żyła pełnią życia tu i teraz, właśnie po 50-tce.
    Jeden z moich tatuaży brzmi: NOW AND HERE. NOTHING ELSE MATTER.
    Dorota

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *