50 to nowa 30?

50 to nowa 30?

Byłam kiedyś w Muzeum Mydła i Brudu w Bydgoszczy. Na ścianie wisi tam czarno-białe zdjęcie, na które zwrócił naszą uwagę przewodnik. Zapytał, ile lat ma osoba na nim uwieczniona. Przyjrzałam się.

Na starej fotografii widać starszą panią pochyloną nad tarką do prania. W dłoniach trzyma tkaninę, coś, co w danym momencie pierze. Kobieta sprawia wrażenie miłej, ma spokojną, choć zmęczoną twarz. Sporo zmarszczek, widać, że już wiele w życiu przeszła. Prawdę mówiąc, chyba najbardziej doświadczyła ją ciężka praca fizyczna. Ma związane włosy w koczek. Trudno w 100% ocenić to na biało-czarnej fotografii, ale włosy sprawiają wrażenie siwych. Kobieta ubrana jest w obszerną suknię, fartuch, siedzi na niskim stołku. Po kilku sekundach analizy większość zwiedzających stwierdziła, że kobieta musi być w mocno średnim wieku. Padały dość optymistyczne liczby 44, 48, obok takich, jak 62, czy 69.

Przewodnik słuchał wyraźnie zadowolony. Eksperyment najprawdopodobniej znowu mu się udał. Po chwili, gdy odpowiedzi z tłumu umilkły, stwierdził, że kobieta ta (jeśli dobrze pamiętam) ma 35 lat. Znacznie mniej niż nam się wydawało.

50 to nowa 30?

Kiedyś kobiety wyglądało poważniej…

Jaki wniosek z tej anegdotki? Ano podobny do tych, które można wyciągnąć z obserwacji. Na pewno wiele z nas pamięta swoją babcię, ciocię, czy nawet mamę w wieku 40, czy 50 lat. Wiele z nich wyglądało naprawdę poważnie. Znacznie poważniej niż dzisiejsze ich rówieśniczki.

Nasze babcie w „pewnym wieku” często ścinały włosy na krótko, co nierzadko dodawało im lat. Zaczynały nosić długie sukienki, nierzadko workowate, bezkształtne, co również sprawiało, że wyglądało poważniej. Szare kolory, bezpieczne wzory wtapiały w tłum. Nie było mowy o zabawie modą. Bardzo zwracało się uwagę na to, co wypada, a czego absolutnie nie można robić.

Włosy często upinane były w koczek, niefarbowane, skóra również traktowana zwykłym kremem. Żadne tam pudry, podkłady, tusze do rzęs…Do tego wiele stresów, pracy fizycznej, przebywania na słońcu w polu, wszystko to sprawiało, że zamiast zatrzymywać czas, dodawano sobie lat.

Kobiety kiedyś w pewnym wieku poddawały się. Dochodziły do wniosku, że ich czas minął, że czas się wycofać. I tym sposobem stawały się niewidzialne.

50 to nowa 30

Dzisiaj wiele się zmieniło. Dlatego coraz częściej mówi się, że dzisiejsza 50 to nowa 30.
Pod wieloma względami.

  • Wyglądamy młodziej.
  • Czujemy się lepiej.
  • Dłużej zachowujemy zdrowie.
  • Umiemy lepiej o siebie dbać.
  • Wiemy, co zakładać, żeby wyglądać korzystniej.
  • Poznałyśmy swoją skórę i wiemy, jak ją pielęgnować.
  • Mamy w sobie więcej zdrowego egoizmu.
  • Zyskałyśmy przeświadczenie, że czas wolny nam się po prostu należy.
  • Porzuciłyśmy ciągłe udowadnianie czegoś innym.
  • Coraz częściej stawiamy swoje potrzeby na pierwszym miejscu.
  • Nauczyłyśmy się odpuszczać.
  • Coraz chętniej korzystamy z dobrodziejstw SPA, salonów kosmetycznych, a nawet medycyny estetycznej.
  • Kochamy życie.
  • Umiemy czerpać z niego pełnymi garściami.
  • Jesteśmy przekonane, że mamy przed sobą wiele pięknych chwil.
  • Bo życie jest piękne…

50 to nowa 30. Zgadza się. Zaczęło się od zmiany myślenia. A to już zmieniło wszystko.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *