Wyzwania

Lęk przed czymś nieuchwytnym jest często lękiem przed…śmiercią

Lęk przed pustką, przed beznadzieją. Lęk z nie wiadomo jakiego powodu. Irracjonalny. Bo wszystko się w miarę układa, a jednak on nie znika. Lęk. Nawet abstrahując od ciągle niepewnej sytuacji na świecie, to jednak powód wydaje się inny. To nie to. Przyczyna leży gdzieś indziej. Irvin D. Yalom, emerytowany profesor psychiatrii w swojej książce „Patrząc w słońce. Jak sobie radzić z przerażeniem śmierci” identyfikuje taki lęk przed pustką jako lęk przed śmiercią. Gdy nie wiemy czego się lękamy, to być może obawiamy się o to, co nastąpi po godzinie ostatniej. Nicości, a może czasu rozliczeń. W zależności, kto w co wierzy.

lęk

 

Przeniesione lęki

Irvin D. Yalom, profesor psychiatrii wskazuje, że często lęki o siebie, obawy przed śmiercią, których sobie nie uświadamiamy, albo których nie chcemy do siebie dopuścić przenosimy na własne dzieci.

Skupiamy się na nich tak bardzo i w tak destrukcyjny sposób, że to pozwala nam uniknąć przykrej myśli, której nie chcemy zrozumieć w pełni. Najczęściej nasz lęk jest tak obezwładniający, że atakuje z całą mocą dzieci. Ujawnia się pod postacią wiecznego niezadowolenia, krytykowania, odrzucania. Czujemy, że skoro nie możemy mieć kontroli nad własnym starzeniem i wizją śmierci, to możemy kontrolować to, co robią nasze dorastające lub dorosłe dzieci.

Co dalej?

Czujemy przemożną chęć na początku zatrzymania dzieci w domu, utrudniamy ich (pośrednio, często nie uświadamiając sobie tego) dorastanie, usamodzielnianie się.

Bojąc się przemijalności, chcemy, by nasze dzieci zawsze były obok. Zatrzymujemy je, ograniczamy. Z czasem wskazujemy ciągle drogę, mówimy, co mają robić, wtrącamy się. Uważamy, że mamy odpowiedź na każdą wątpliwość.

To naturalnie powoduje bunt – albo ukrywany, albo bezpośrednio, uczciwie wyrażany. Dzieci często z uwagi na brak efektów przeprowadzanych rozmów przecinają więzy, wyprowadzają się na drugi koniec kraju lub za granicę, stawiają sprawę na ostrzu noża, asertywnie bronią swoich granic, ograniczając kontakty.

Skonfrontować się z lękiem

Niestety jeśli osoba, której lęk dotyczy nie skonfrontuje się z własnymi obawami, istnieje duże ryzyko, że mocno namiesza w swoim życiu prywatnym. Być może doprowadzi do sytuacji, w której rodzina oddali się od siebie.

Tylko znalezienie źródła lęku i spojrzenie mu z odwagą w twarz może rozpocząć ważny przełom. Trzeba uświadomić sobie, że starzejemy się, nie będziemy żyć wiecznie, a nasze dzieci nie mogą być naszym planem na nieśmiertelność. Irvin D. Yalom wskazuje, że „ świadomość naszej skończoności może stać się doświadczeniem, które nas przebudzi, niezmiernie przydatnym katalizatorem znaczących zmian.” I na tym naprawdę warto się skupić. I wykorzystać to na swoją korzyść.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *