3 rzeczy, które naprawdę postarzają po 50

Istnieje wiele mitów dotyczących tego, co postarza kobiety po 50. Jedne mówią o krótkich włosach, inne o czarnym kolorze, jeszcze inne o zbyt długich i bezkształtnych sukienkach. Jednak jaka jest prawda? Co naprawdę postarza pięćdziesięciolatki? Odpowiedź może zaskakiwać, ale tylko przez chwilę. Bo szybko okazuje się, że…to prawda. I każdy o tym wie, ale nie zawsze chce do siebie tę prawdę dopuścić. Zatem co dodaje nam lat?

Brak radości życia

„Nic bardziej nie postarza człowieka niż brak radości życia.”  Michelle Pfeiffer

Jeśli każdego dnia wstajesz w złym humorze, nie masz siły, Twoja energia szybko gdzieś wyparowuje, to wyglądasz gorzej, po prostu. Twojego fatalnego stanu nie ukryje ani perfekcyjny makijaż, ani świetne ubrania.

Brak uśmiechu, entuzjazmu i zwykłej życiowej pasji dodaje 10 a nawet 20 lat. Tak od razu…Jak zarzucony na plecy wypchany po brzegi plecak odbiera tchu podczas długiej i wyczerpującej wspinaczki.

co postarza po 50

Twoje nastawienie do świata i to, co o nim myślisz odciska głęboki ślad na Twojej twarzy. Dużo bardziej okazały niż Twoje zmarszczki. Najpiękniejsi są bowiem ludzie szczęśliwi, spełnieni. I to oni przyciągają do siebie innych. To im, o czym nie zawsze pamiętamy, łatwiej się żyje. To oni są mniej narażeni na wiele chorób, które lubią iść w parze ze stresem i życiowym zmęczeniem.

Próby odmłodzenia się w połączeniu z desperacją

“Nic tak nie postarza kobiety jak desperackie próby wyglądania młodo” Coco Chanel

Desperacja jest śmieszna. Przede wszystkim dlatego, że niezwykle łatwo ją zdemaskować. Osoba, która na nią choruje najczęściej żyje w przekonaniu, że jej pragnienie odmłodzenia się są niewidoczne dla innych. Niestety myli się. Im więcej emocji i starań kieruje w jedną stronę, tym trudniej ukryć jej prawdziwe myśli. Łatwo wejść na drogę groteskowego działania. I w ten klasyczny sposób uzyskuje się efekt odwrotny od zamierzonego.

Życie przeszłością

Starość przychodzi wtedy, kiedy zamiast cieszyć się następnym dniem, dochodzimy do wniosku, że wszystko, co miłe, jest już za nami.

Nie żyjemy teraźniejszością, nie cieszymy się na jutro, ale zatapiamy się w przeszłości. W ciągłym analizowaniu błędów, powrotach do sytuacji, które teraz rozegralibyśmy inaczej, w goryczy, że mogło być lepiej.

Żyjemy smakiem miłości, która zdarzyła się kiedyś, ale której już nie ma. Z zazdrością patrzymy na młodszych od siebie, widząc szanse, które oni mają, a których u siebie nie dostrzegamy.

Z tęsknoty za młodością i za tym co było…usychamy.

Póki żyjemy pełną piersią, cieszymy się codziennością i umiemy zachwycać pięknem, wszystko jest w porządku. Godność, poczucie własnej wartości pomagają nam starzeć się z klasą. Dbanie o siebie i własne potrzeby dodają nam sił. Wewnętrzny spokój przychodzi w pakiecie, gdy mamy wszystko to, co najważniejsze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *