W końcu żyję….też dla siebie!

Przez lata żyłam dla innych. Kładłam się spać ostatnia. Zawsze było coś do zrobienia. Wieczne na nogach, z robotą, która paliła się w rękach. Jeszcze to, i tamto, no i to też, żeby następnego dnia nie tracić czasu na sprzątanie po dniu minionym. Zanim zasnęłam, myślałam, o której trzeba wstać, żeby wszyscy wyszli odpowiednio szybko z domu i zdążyli do szkoły, pracy. Opracowywałam menu, proste posiłki, szybkie zakupy, w ciągłym niedoczasie, ścigając się z mijającymi chwilami, udowadniając sobie i wszystkim, że dam radę. Bo kto jeśli nie ja?

Problem w tym, że to „ja” mocno po drodze gubiłam. Bo mąż, dzieci, rodzice, rodzeństwo, praca, obowiązki, dom, gotowanie, sprzątanie. Trzeba motywować innych, dopilnować, sprawdzić. Jeszcze to i tamto. Zawsze było coś ważniejszego niż ja. Aż w końcu przyszedł czas na mnie. Mój czas!

Po 50 odkryłam się na nowo

To dziwne. Człowiek przeżył tyle lat i…po takim długim czasie dostrzega, że wcale nie zna siebie. Nauczył się tak długo wyciszać własne potrzeby, marzenia i oczekiwania, że jest zaskoczony z jaką mocą one do niego wracają. Jak bumerang, nad którymi się w końcu ma odwagę pochylić i zmienić zdanie, odkrywając, że można żyć lepiej…pełniej. Inaczej.

Po 50 mam więcej czasu i wcale się nie nudzę

Więcej czasu to więcej możliwości. Na to, co się kocha najbardziej. Paradoksalnie wcale nie nuda, uczucie pustki i znużenie, ale całkiem nowe możliwości.

Bo nawet jeśli z niepokojem spogląda się w przyszłość i trochę żal pięknych chwil sprzed lat, to nadal jest mnóstwo entuzjazmu i radość na myśl, co jeszcze przed nami.

Po 50 coraz mniej rzeczy wyprowadza mnie z równowagi

Dystans to wolność. Gdy nauczymy się spoglądać na przeszkody dnia codziennego z boku, to nagle zyskamy lepszą perspektywę. To, co wydało się straszne, okaże się nie takie przerażające. Przypomnienie dotychczasowych doświadczeń pozwoli uświadomić sobie, że i tym razem damy radę.

Mam więcej luzu i optymizmu

Uśmiechać się do życia to już wiele. Dobry start, który zapewni uśmiech od losu. Nawet jeśli miałby być to uśmiech pocieszenia, czy śmiech przed łzy. Nie unikniemy problemów, ale może nauczyć się inaczej do nich podchodzić.

“Pracuj ciężko w czasie przeznaczonym na pracę. Baw się intensywnie, gdy przychodzi czas na zabawę. Ciesz się słuchaniem starych historii opowiadanych przez babcię, póki wciąż jeszcze żyje. Nawiązuj głęboki kontakt ze swoimi znajomymi. Patrz na dzieci oczami pełnymi cudów, jakimi one same patrzą na świat. Śmiej się z dowcipów i życiowych absurdów. Oddawaj się swoim pasjom i pragnieniom. Gromadź oszczędności na czarną godzinę i zbierz ich wystarczająco dużo, byś mógł wydać je w słoneczny dzień.” – Philip G. Zimbardo

Mniej się przejmuje

Przez lata nauczyłam się, że warto być rozsądną, ale dobrze pamiętać o radości i szaleństwie. Warto się zabezpieczać, mieć w sobie coś z asekurantki, ale nie popadać w przesadę. Można się przejmować, ale nie za dużo.

Paradoksalnie większość rzeczy, którymi się martwimy, nigdy się nie wydarza. Natomiast ślad pozostaje z nami na długo.

Korzystam z życia

Kiedy, jak nie teraz zacząć korzystać z życia? Jeśli nie robiłaś tego wcześniej, to właśnie teraz jest czas. Teraz jest ta chwila na podróżowanie, zwiedzanie, cieszenie się tym, co mamy i marzenie o tym, co możemy mieć. Teraz jest czas na odwagę, działanie i nieprzejmowanie się za bardzo rzeczami, na które nie mamy wpływu.

5 myśli na temat “W końcu żyję….też dla siebie!

  • 16 czerwca, 2020 o 10:41 am
    Permalink

    Macie rację, rodzinę trzeba przyzwyczajać. Czasem, gdy czegoś odmówiłam dorosłym już dzieciom było zdziwienie. Chciałam gdzieś sama wyjechać – zdziwienie i pytanie -Jak to? Już się powoli przyzwyczajają.

    Odpowiedz
  • 16 czerwca, 2020 o 10:42 am
    Permalink

    Tak właśnie przebiegło moje dotychczasowe życie…problem w tym, że nie umiem być egoistką nawet dla siebie…

    Odpowiedz
  • 16 czerwca, 2020 o 10:42 am
    Permalink

    Tak to już bywa właśnie z kobietami.

    Odpowiedz
  • 16 czerwca, 2020 o 10:50 am
    Permalink

    Pozdrawiam wszystkie kobietki po 50-tce bardzo ważne jest zdrowie, rodzina ale najważniejsze by żyć w zgodzie przedewszystkim ze sobą, robić to co się lubi ale też co się musi i ważne by być szczęśliwym

    Odpowiedz
  • 16 czerwca, 2020 o 11:00 am
    Permalink

    Mam 50+ lat dzieci wnuki praca ale czas dla siebie wyskrobie choćby to była godzinka to daję radę

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *