Po 50 mam bogatsze życie towarzyskie od własnych dzieci
Uwielbiam moje życie po 50. Wszystko poukładane, a czas działa na moją korzyść. Mam go więcej i to cieszy. W praktyce wychodzi na to, że korzystam z życia dużo bardziej niż jeszcze kilkadziesiąt lat temu. Mam bujniejsze życie towarzyskie niż moje dzieci! To dobrze?
Kiedyś a dziś
Powiecie, że się chwalę. Stara baba (sprawdź, czy jesteś stara) zamiast pomóc własnym dzieciom to baluje…
W pewnym sensie będziecie mieli rację. Cieszę się z własnego życia, niezależności, mnóstwa opcji i możliwości. Tym bardziej, że jeszcze kilka lat temu zachrzaniałam jak dziki łoś. Stawałam na rzęsach, zrywałam się skoro świt i kładłam się późno. Dzień był ciągle za krótki, za dużo było do zrobienia. Ciągle funkcjonowałam na wysokich obrotach.
Byłam dokładnie taka, jak moje dorosłe dzieci dzisiaj. Miałam mnóstwo na głowie, wiele chciałam, o wiele rzeczy zabiegałam. Jednak przyszedł czas na to, by zwolnić i zobaczyć, że świat się nie wali. W końcu po latach walki nadeszła chwila spokoju.
To czas dla mnie. Zasłużony moment spijania śmietanki lub jak kto woli inaczej – odcinania kuponów.
Przeczytaj, dlaczego odpuściłam i dlaczego mój świat się nie zawalił.
Czy to znaczy, że jestem zła?
To, że baluję więcej od moich dzieci, częściej podróżuję, więcej wychodzę to nie oznaka mojego zepsucia. Po prostu to prawo wieku.
Moje dzieci też, gdy będą w moim wieku, doświadczą tego samego. Tego im z całego serca życzę! Mnie być może już nie będzie na tym świecie.
Mój czas jest teraz!
Dlatego nie mówcie mi, że mam zrezygnować z tego, co mi się po prostu należy, żeby zamknąć się w domu i zacząć prasować, sprzątać, gotować i opiekować się wnukami w wymiarze pełnoetatowym. To nie dla mnie. Robię wiele dla dzieci, pomagam im, zostaję z wnukami, gdy rodzice chcą wyjść wieczorem, czy wyjechać. Jednak dbam też o siebie.
Bo każdy etap ma swoje prawa. I teraz jest czas dla mnie:
- Na nowe pasje.
- Znajomości.
- Przyjaźnie.
- Jazdę na rowerze, pływanie, chodzenie po górach.
- Dłuższe spanie.
- Wychodzenie i spotykanie się, bez płaczących dzieci w domu.
Też masz czas dla siebie?
Kiedyś trzeba zacząć żyć To bardzo ważne,by znaleźć troszkę czasu dla siebie w Tym zaganianym Świecie.
Dokładnie mam tak samo. Taka kolej rzeczy przynajmniej u mnie. Syn na swoim, ożeniony – już nie mam obowiązków. Zostaje czas dla mnie i męża dla naszych przyjemności i spełniania marzeń. Więcej spotkań z koleżankami, wspólnych podróży, wypadów do kina, na kawę. Cieszę się tą chwilą
Bo życie zaczyna się po piędziesiątce…,u mnie rolki, siłownia, wymarzone wakacje… wiem że żyję…
Fajne podejście do życia. Szkoda, że moje takie nie jest. Mnie na tym łez padole to wystarczy góra 10 lat i najlepiej do widzenia. Życie mnie nie cieszy tylko męczy.
Zazdraszaczam, u mnie się ciągnie i końca nie widać. Ciężko dorosłym dzieciom być na swoim w dzisiejszych czasach.
Mam nadzieję, że za kilka lat i u mnie tak będzie
Po 50ce zmieniłam całkiem swoje życie.
I to nie prawda, że się nie da.
Mam dorosłe dzieci, zaradne, pracowite i szczęśliwe w swoich kolejnych związkach i cudowne wnuki.❤❤❤
Ale życie ucieka i jestem coraz starsza.
Teraz jest czas , żeby coś zobaczyć, czegoś się jeszcze nauczyć.
Uwielbiam poznawać nowych ludzi, nowe rzeczy.
Jestem ciekawa świata.
Chciałabym kiedyś spojrzeć się wstecz I powiedzieć, że nie ,, spieprzyłam” tego czasu.
Świetnie. My z mężem właśnie teraz spijamy śmietankę z życia . Mimo 65+ jesteśmy aktywni towarzysko i mamy fantazję . Duch jest ochoczy. Tego wszystkim emerytom życzę . Nie dajmy się czasowi .
Dokładnie tak. Jestem w czasie gdzie nic nie muszę tylko mogę. To moje życie , ile mi go jeszcze zostało? niewisdomo. Napewno jest tylko jedno. Nie oznacza to że jestem samolubna. Bardzo chętnie pomagam innym , nadal dbam o moją córcię aby było jej w życiu lżej niż mi. Jednak żyje w innym tempie, lubię ( zawsze lubiłam ) spotkania ze znajomymi, wyjścia do klubu czy wyjazdy. Teraz mam więcej czasu a bywało że pracowałam w dwóch pracach i doba miala tylko 24 h a obowiązków nie ubywało . Jednak I wtedy potrafiłam znaleźć czas na wyjście czy zaproszenie znajomych lub na zajęcia np.na basenie. Kwestia organizacji i chęci.