Życie rodzinne

Dlaczego rozwody po pięćdziesiątce są tak popularne? I tak bardzo hejtowane?

Każdy z nas zasługuje na szczęście. Tak przekonują. I jednocześnie mocno się dziwią, gdy o to szczęście postanowimy zawalczyć. Bo przecież nie wypada, co ludzie powiedzą i takie tam. Poza tym masz już swoje lata. I gdy tak patrzą na Ciebie z boku, to są pewni, że zwyczajnie sodówa Ci uderzyła. Palma czy jeszcze inaczej. Innymi słowy, zwariowałaś i nie wiesz, co czynisz. Bo np. tyle lat byliście razem, a teraz niby rozwód? Co Ci strzeliło do tego…łba??? No właśnie co?

Okazuje się, że rozwód po 50 to decyzja, która jest owocem co najmniej kilkuletnich przemyśleń. To efekt totalnego wypalenia, rozczarowania…i chęci zawalczenia o siebie. Zresztą powody są też inne.

Rozwody po 50 – statystyki nie kłamią

Statystyki nie kłamią. Rozwody po 50 to coraz powszechniejsze zjawisko. Coraz więcej osób decyduje się na taki krok…i najczęściej inicjatorem zmian są właśnie kobiety.

Od 1990 roku liczba rozwodów po 50 podwoiła się na świecie, a w Polsce nawet potroiła i nic nie wskazuje, by proces ten miał się zatrzymać. Skąd takie dane?

rozwód po 50

Dlaczego rozwodzimy się po 50?

Nie ma co ukrywać, że wiele związków trwa, nie dlatego, że ludzie są razem szczęśliwi i spełnieni, ale z tak zwanych innych przyczyn… Po prostu trudno z danej relacji zrezygnować. Ciągnie się wózek upokorzeń i rozczarowań, bo jesteśmy zdania, że tak trzeba. Robi się to dla dzieci, dla rodziny, dla świętego spokoju. Zapomina się o sobie i własnych potrzebach.

Nadchodzi jednak taki moment, kiedy już nie jesteśmy w stanie dłużej tak żyć. Dzieci się wyprowadzają, usamodzielniają, a my w końcu zyskujemy więcej czasu. I chcemy pozostałe lata życia naprawdę dobre spożytkować.

Póki mamy jeszcze ochotę, siłę i możliwości, pragniemy zwalczyć o siebie. I mówimy głośne DOŚĆ. Rozwodzimy się nie dlatego, że uderza nam sodówa (zdarza się, ale bardzo rzadko), a dlatego, że pragniemy ZMIAN i lepszego życia. Wielu ekspertów mówi, że mamy syndrom zamykających drzwi. Czujemy podskórnie, że to ostatni taki moment, żeby zawalczyć o siebie!

Niezgodność charakteru

W sądzie zazwyczaj jako powód podaje się „niezgodność charakteru”, jednak to zazwyczaj przykrywka. Prawda jest dużo bardziej złożona.

Badania pokazują, że rozwodzimy się po 50, bo:

  • chcemy uwolnić się od przemocy psychicznej i fizycznej,
  • pragniemy zakończyć erę manipulowania, zastraszania, wykorzystywania,
  • uwolnić się od ciągłej krytyki, bo w relacji czujemy się gorsze, niedoceniane, głupsze,
  • w końcu mamy siły zakończyć toksyczny związek,
  • pragniemy żyć świadomiej i szczęśliwiej.

Zanim dochodzi do rozwodu kobiety przez lata walczą, próbują coś zmienić, dostosować się, przystosować, zwalczyć. Robią coś niemożliwego, stają na rzęsach, a nawet próbują zmienić partnera. To jednak na nic. Te wysiłki są daremne.

Kobiety w końcu mają dość ciągłych prób zadowolenia małżonka. Odkrywają, że same doskonale sobie radzą, czują się wolne, niezależne, i …szczęśliwsze. Chcą dla siebie lepszego życia. To nie wyraz egoizmu, ale zdrowego podejścia do życia.

Rozwód po 50 to wynik wieloletnich, nawet dwudziestoletnich rozważań o zakończeniu związku. Kobieta nie odchodzi bowiem wolno, związek umiera przez lata…

10 komentarzy do “Dlaczego rozwody po pięćdziesiątce są tak popularne? I tak bardzo hejtowane?

  • W każdym wieku jest czas aby zawalczyć o siebie życia nikt za nas nie przeżyje to ze przychodzi taki moment ze mówimy dość. życia obok to nie bieze się z dnia na dzień to są lata życia beż milosci I dość nie ważne ile się ma lat trzeba kochać i czuć się kochanym inaczej można tylko ze sobą skończyć jednemu to nie przeszkadza a drugi się dusi brakuje powietrza a żeby zyc trzeba odychać

    Odpowiedz
  • Związek to nie zabawa. Związek to życie. Wreszcie to trzeba zrozumieć. Związek to nie bank czy bankomat. Związek to człowiek, którego wybrałam i kocham

    Odpowiedz
  • No niestety nic już nas na siłę nie trzyma. Dzieci dorosłe kredyty spłacone to po co się razem męczyć

    Odpowiedz
  • Jeśli w długoletnim związku jest pustka i nie ma z kim rozmawiać to po co tski związek?Choć jesli jest choć cień szans na dialog to warto razem zawalczyć o uczucie

    Odpowiedz
  • W naszym kraju wszystko jest hejtowane. Szczególnie jeśli nie dotyczy nas samych tylko obcych ludzi. “MY” już tak mamy.

    Odpowiedz
  • Moim skromnym zdaniem nic nie cementuje tak związku jak wspólny kredyt hipoteczny. A właśnie koło 50tki ludzie go właśnie spłacają i już nie ma po co razem być. Do tego dochodzi dorastanie dzieci które wyprowadzają się na swoje i argument że jesteśmy ze sobą dla dzieci też traci ważność. I jeśli nic poza kredytem i dziećmi ludzi nie trzyma ze sobą to właśnie koło tej 50tki naturalne staje się rozstanie. Smutne ale prawdziwe

    Odpowiedz
  • Albo związek wygasa i rodzi się nowa miłość. Sama przez to przeszłam. Po 26 wspólnych latach dowiedziałam się od męża, że już mnie nie kocha. Za to poznał kobietę swojego życia… (do tej pory myślałam, ze to ja nią jestem…) i z nią chce spędzić resztę swojego życia. Takich historii też nie brakuje 🙂

    Odpowiedz
  • Kobiety przez wiele lat poświęcają siebie dzieciom, domowi, dbają by ten był oazą dla wszystkich, dbają o domowników, pracują zawodowo i zapominają o sobie, o swoich potrzebach.
    Nikt nam kobietom nie mówi, że nie jesteśmy centrum rehabilitacyjnym dla niedojrzałych mężczyzn i naprawdę nie musimy na swoich plecach targać przez życie dorosłego faceta. Stąd po wypełnieniu części życiowych ról przychodzi moment zastanowienia, buntu, chęć zawalczenia o siebie.
    I szacun dla tych kobiet które to potrafią

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *