Chcę być babcią, a nie pełnoetatową opiekunką
Żyjemy dzisiaj szybciej i intensywniej. Pracujemy dłużej i ciężej. Wymaga się od nas mobilności, zaradności, dyspozycyjności i wysokiego zaangażowania. Małe dzieci w tym nie pomagają. Są za bardzo angażujące. Nic dziwnego, że młodym rodzicom jest trudno i są zmuszeni szukać pomocy, w myśl zasady, że do “wychowania jednego dziecka…potrzeba całej wioski”(afrykańskie przysłowie). Bardzo często, z różnych względów, kierują się do swoich rodziców, z prośbą o opiekę nad dzieckiem. Nie taką od czasu do czasu, ale pełnowymiarową, codziennie, licząc dojazdy, przez 10 godzin na dobę a czasami więcej…. Co na to babcie? Ano różnie…
Boją się odmówić
Są babcie, które...boją się odmówić. Widzą, że ich dorosłe dzieci nie mają lekko, dlatego chcą pomóc i godzą się na coś, co nie jest im do końca na rękę. Mają czas, możliwości. Być może same korzystały z pomocy swoich rodziców i teściów i są zdania, że trzeba odpłacić dług. Taka rola babć, pomagać.
W tej kategorii można znaleźć mnóstwo babć zmęczonych, zestresowanych, a nawet znerwicowanych, które co prawda robią to, czego się od nich wymaga, ale wielkim kosztem…
Nie chcą odmówić, żeby nie musieć się mierzyć z rozczarowaniem czy nawet złością ze strony własnych dzieci. Ich motywacje do pomocy nie zawsze są dobre.
Chcą pomagać najlepiej, jak potrafią
Nie brakuje też babć, które z wielkim zaangażowaniem podchodzą do pomocy rodzinie. Widzą, jak wiele potrzeba, by wychować dzieci, jak sporo energii, zaangażowania, dlatego chcą stanowić wsparcie. Często same nie mogły liczyć na pomoc, dlatego chcą odciążyć kolejne pokolenie.
“A ja chcę być taką Babcią, która pomaga kiedy tylko jest potrzeba…ja nie miałam takiej pomocy -wiem jak to jest..Dziś młodzi Rodzice muszą “kombinować”, żeby być w pracy i zapewnić opiekę dzieciom..” Leokadia
Już swoje dzieci odchowałam
Są też panie, które nie wyobrażają sobie opieki pełnoetatowej. Nie chcą się decydować na coś, co w ich odczuciu będzie dla nich zbyt dużym obciążeniem.
Refleksja jest jedna – wychowałam swoje dzieci, często ogromnym kosztem (np. musiałam zrezygnować z pracy), dlatego teraz czas na mnie. Nie wyobrażam sobie 10 godzin z wnukiem czy wnukami. Nie chcę być opiekunką, tylko babcią. W mojej ocenie babcia nie jest od tego, by być rodzicem, a opieka w tak dużym wymiarze aż prosi się o kłopoty. Bedę musiała wychowywać, stawiać granice, mierzyć się z dziecięcymi frustracjami, być dla malucha całym światem. Nie od tego są babcie.
Babcie są po to, by spijać śmietankę. To rodzice powinni nieść ciężar, a babcie móc od czasu do czasu pomóc, zabrać wnuki na weekend, spędzić z wnukiem popołudnie, wyjechać gdzieś w wakacje. Bez presji, nie w wymiarze pełnogodzinowym. Babcia to nie jest opiekunka. Babcia to babcia.
“Chcę być babcią, a nie etatową opiekunką od 7.00 do 19.00 od poniedziałku do piątku. Chcę pozostać babcią, a nie kimś, kto zastępuje przez większość czasu rodziców. Zbyt wiele razy widziałam przemęczone babcie, które zamiast radości spędzania czasu z wnukami, odczuwały irytację i podenerwowanie.” Alina
Relacje między dorosłymi dziećmi a rodzicami nigdy nie są proste. Gdy pojawiają się wnuki bywa, że dodatkowo się komplikują.